Przyznam, że bajgli miałam okazję i przyjemność skosztować dość niedawno. Pomyślałam, że to nowość na rynku wypieków, a okazało się, że bajgle wypiekane były już w XVII wieku!
No cóż, pomimo mojej niewiedzy co do historii tej bułeczki, postanowiłam ją jednak wykonać sama w domu. Wyszło pysznie!
Oto przepis.
Do miski wsypujemy mąkę, drożdże i sól. Dodajemy dwie łyżki oliwy.
Do wody o temp. ok. 36-38 stopni dodajemy jedną łyżkę miodu i mieszamy.
Tak przygotowaną wodę wlewamy powoli do miski z mąką, sprawdzając co pewien czas czy ciasto jest już wystarczająco zwarte. Prawidłowo wykonane nie powinno kleić się do rąk, a nawet nie wymaga podsypywania mąką przy wyrabianiu.
Przykrywamy ciasto ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na ok. 1,5h w temperaturze pokojowej.
Po tym czasie wyjmujemy ciasto z miski i wyrabiamy jeszcze raz przez około 5 min.
Następnie dzielimy ciasto na 10 kawałków.
Formować możemy w różny sposób. Robiąc kulki z ciasta a w nich dziurkę i formować na kształt bajgla, lub zrobić małe wałeczki i połączyć je na końcach. Można także zrobić bardzo długie, cienkie wałeczki, które zginamy w połowie i robimy mały warkoczyk, który także łączymy na końcach. Ja wypróbowałam wszystkie trzy sposoby i ten ostatni chyba najbardziej przypadł mi do gustu.
Uformowane bajgle ponownie przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na ok. pół godziny.
Kolejny krok to gotowanie. Do ok. 3 litrów wody wsypujemy łyżeczkę soli, łyżeczkę sody oczyszczonej i łyżkę miodu. Doprowadzamy do wrzenia a potem zmniejszamy ogień. Bajgle wrzucamy do wrzątku i gotujemy przez ok. 1 min. z każdej strony. Po wyjęciu posypujemy makiem, sezamem lub czarnuszką.
Piekarnik rozgrzewamy do 200 °C. Bajgle pieczemy przez 20 min.
Po wystudzeniu i przekrojeniu warto je zgrillować opiekaczu. Wtedy uzyskują jeszcze lepszy smak.
Smakują wyśmienicie podane z serkiem kozim lub Philadelphia, łososiem, rukolą i koperkiem, a także w wersji na słodko z domową konfiturą.
Powodzenia i smacznego!