Nie wiem co pierwsze skradło moje serce, lub raczej podniebienie. Bataty czy dynia.
Pierwszy raz batata zaserwował mi mój kolega ze Stanów, dla którego to warzywo było zupełnie zwyczajne, a u nas dopiero co się pojawiło. Jest wiele sposobów na przygotowanie słodkiego ziemniaka, ale chyba najprostszym z nich jest upieczenie go w folii aluminiowej w 180 st. przez ok 40 min, a po wyjęciu wystarczy posypać odrobiną soli lub polać jogurtem naturalnym i zjeść bez żadnych innych dodatków. Batat sam w sobie ma bardzo dużo wartości odżywczych.
Dynię po raz pierwszy jadłam pod postacią zupy kremu. Robiła ją wtedy moja mama. Z dodatkiem świeżego imbiru, papryki ostrej i słodkiej, kurkumy i innych aromatycznych przypraw. Stała się szybko moją faworytką.
Połączenie tych dwóch warzyw odrazu wydało mi się idealne. Zatem zabieramy się do pracy!
Dynię oraz bataty obrałam ze skóry, pokroiłam w kosteczkę i piekłam w piekarniku przez ok 30 min w 180 stopniach.
Po wystudzeniu zmiksowałam wszystko na gładkie puree. Następnie dodałam jajko oraz mąkę. W zależności od wielkości dyni i ziemniaków proporcje mąki mogą się nieco zmienić, ważne jednak aby nie przesadzić z jej ilością, gdyż wtedy kluseczki będą zbyt twarde.
Gdy ciasto było już wystarczająco zwarte uformowałam kluseczki w kształcie kopytek a następnie wrzuciłam do wrzątku i gotowałam do momentu, aż wypłynęły na powierzchnię.
Na patelni rozpuściłam masło z dwoma ząbkami czosnku i wrzuciłam już przestudzone kluseczki, posypałam świeżym tymiankiem i gotowe!
Takie usmażone kolorowe kluseczki mogą być oddzielnym posiłkiem, a wyjęte prosto z wody to pyszny dodatek do różnych mięs czy sosów.
Smacznego!