No już tak mam. Ciągle wydaje mi się, że zbyt wiele czasu w moim życiu mi przeciekło przez palce, zbyt wiele okazji uciekło, zbyt mało rzeczy robiłam zgodnie z moim wewnętrznym głosem.
Wiedziałam jednak, gdzieś głęboko wiedziałam, że chcę tworzyć, mieć coś swojego, oddać się temu, czerpać z tego radość i satysfakcję.
Piszę tutaj o tym, bo może także Wy jesteście a takim momencie, lub od dłuższego czasu po głowie chodzi Wam myśl, że to czym obecnie się zajmujecie nie do końca współgra z Wasza wymarzoną wizją życia?
Wiem, że w takich chwilach bardzo ważny jest czas dla siebie, cisza, czysty umysł, spokojna głowa, miejsce i kilka dni na przemyślenia. Ja miałam ten czas gdy byłam w ciąży i bardzo cieszę się z tego, że wykorzystałam go właśnie w ten sposób. Na odnalezienie mojego kierunku i dalszej drogi.
Wy także możecie to zrobić. Spróbujcie wygospodarować kilka chwil dziennie tylko dla siebie.
Teraz zacytuję Wam książkę Agnieszki Maciąg, którą obecnie czytam "Twoja wewnętrzna moc". Myślę, że poniższe pytania będą Wam bardzo pomocne.
"Wyłącz swojego wewnętrznego krytyka. Zapal świeczkę, włącz spokojną, piękną muzykę i wyobraź sobie, że nie ma rzeczy niemożliwych. Pozwól sobie zanurzyć się w przestrzeni swojej duszy - niech Cię poprowadzi!
Czułam, że przy tym temacie musiałam napisać ten wstęp.:)
→ Jeśli początki fotografii kulinarnej macie już za sobą i planujecie założyć własną firmę, to zapraszam do przeczytania artykułu: "10 ważnych pytań zanim założysz firmę".
Radziłabym abyście nie rezygnowali nagle ze swojej codziennej pracy aby poświęcić się fotografii (no chyba, że podejmujecie decyzję świadomie, macie plan, determinację, odłożone środki i gotowość do skoku na głęboką wodę).
Według mnie jednak lepiej ' to take things slowly', czyli bez pośpiechu dać sobie czas na naukę, odkrywanie swoich mocnych i słabych stron, swojego stylu. Zdjęcia możecie cykać w weekendy (nie radzę wieczorem przy sztucznym oświetleniu!). Róbcie to z przyjemnością, bez stresu, odnajdźcie siebie w tym wszystkim, na pewno poczujecie kiedy nastąpi ten moment na rezygnację ze starej ścieżki aby wkroczyć na nową drogę.
Znam kilka osób, które właśnie w ten sposób zaczynały dlatego z przekonaniem mogę stwierdzić, że naprawdę się da!
PS. I uwierzcie mi, że nie musicie mieć super mega fancy studia fotograficznego. Wystarczy kawałek podłogi, stół przy oknie. Najważniejszy jest dostęp do dobrego źródła światła naturalnego, najlepiej bocznego.
Jeżeli w tym momencie nie posiadacie dodatkowych środków na kształcenie się, zakup kursów i szkoleń, to jest naprawdę wiele miejsc, w których bez problemu zdobędziecie podstawową wiedzę za darmo!
→ Wiele inspiracji znajdziecie we wpisie - Fotografia kulinarna – skąd czerpać darmową wiedzę.
Tematy, które są fundamentem:
Swoją naukę fotografii bez problemu możecie rozpocząć korzystając z podstawowego aparatu z obiektywem kitowym (czyli takim, który kupuje się w zestawie z aparatem).
Ja sama zaczynałam od Nikona D5100 z obiektywem Nikkor 18-105 mm. Nie jest to na pewno aparat z najwyższej półki, ale bez problemu pozwolił mi na naukę wszystkiego czego potrzebowałam, aby po jakimś czasie wspiąć się na wyższy poziom.
Jest takie powiedzenie, że to nie aparat robi zdjęcia tylko fotograf. Częściowo się z nim zgadzam, bo rzeczywiście aparat nie dobierze za nas kolorów, nie stworzy pięknej kompozycji i nie wystylizuje za nas dania. Jednak sądzę, że na pewnym etapie aparat i obiektyw z wyższej półki są już koniecznością. Takie aparaty posiadają wiele funkcji, które przy profesjonalnej fotografii są bardzo przydatne lub wręcz niezbędne (np. wbudowane WIFI, ręczne ustawianie balansu bieli czy niezwykła ostrość obiektywu).
Lightroom to taki prostszy Photoshop. Bardzo wielu fotografów działa jedynie na tym programie.
Internetowe kursy do nauki LR nie są drogie, a w pracy fotografa znajomość programu do obróbki zdjęć jest niezbędna. TUTAJ przykładowy kurs kosztuje ok. 50 PLN.
Po jakimś czasie oczywiście możecie zapisać się na bardziej zaawansowany kurs Photoshopa. Step by step.:)
Żałuję, że sama nie dostałam takiej rady na początku! Do tej pory miałabym już pokaźną ilość zdjęć, które mogłabym sprzedawać na stronach stockowych.
Strony takie kupują od Was zdjęcia, a później sprzedają je magazynom, autorom książek lub po prostu zwykłym odbiorcom, którzy chcieliby takie zdjęcie powiesić sobie na ścianie. Zdjęcie, które umieszczacie na takiej stronie oczywiście muszą być inne niż te, do których prawa już oddaliście swoim klientom. Ale wykonując sesję dla Klienta i posiadając już gotowe danie przy okazji możecie zrobić inną aranżację i wrzucić je do swojego folderu 'zdjęcia stockowe'. Po jakimś czasie zgłaszacie się do takiej agencji i ustalacie szczegóły.
Oczywiście zdjęcia muszą być wysokiej jakości.
TUTAJ przykładowa agencja stockowa.
Czy wiedzieliście czasem zdjęcie i od razu byliście w sanie powiedzieć kto je wykonał? Oczywiście to jest super uczucie, gdy ktoś potrafi rozpoznać Wasze zdjęcie, ale dajcie sobie czas.
Jak już kilka razy zmieniałam kierunek - na początku bardzo podobały mi się zdjęcia w stylu darkmood, potem przerzuciłam się na jasne zdjęcia z kolorowymi potrawami. Nadal nie potrafię jednoznacznie określić mojego stylu, poszukuję i praktykuję. Wiem, co mi się podoba, ale nie zmykam się w jednym nurcie. Pozwalam sobie ewoluować i nie wywierać na sobie presji.
Jedno czego się trzymam to to, aby moje zdjęcia były dopracowane i nie robione na szybko (bo wtedy jestem pewna, że nie będę z nich zadowolona). Gdy mam więcej czasu, dopracowuję wszystko tak dokładnie jak tylko potrafię (może dlatego, że trochę jestem perfekcjonistką;) ). Sprawia mi to ogromną przyjemność i uczę się w jakim kierunku chcę iść.
Oczywiście nie chodzi mi o skopiowanie zdjęcia i umieszczenie go na swojej stronie lub Social Mediach. To jest bardzo dobre ćwiczenie, aby znaleźć swoje niedoskonałości.
Porównując ostateczny efekt, możemy zauważyć, że np. mamy źle dobrane światło, nasza kompozycja nie jest do końca taka jaka powinna być, nie potrafimy tak ładnie rozmazać tła (efekt bokeh), nie wiemy jak uzyskać tak ostrą kropelkę skapującą z łyżki, nie wiemy jak ustawić aparat względem potrawy itp.
Ze wszystkimi takimi pytaniami i wątpliwościami możemy wtedy zwrócić się do kogoś o pomoc (np. na grupie facebookowej lub w wiadomości prywatnej).
Czasem wydaje nam się, że zdjęcie jest bananie proste, ale zweryfikować możemy to jedynie poprzez praktykę
W poprzednim wpisie wymieniłam kilka grup facebookowych , na których swoje zdjęcia możecie poddać ocenie lub poprosić o rady bardziej doświadczonych osób.
Sama tak robiłam i robię do tej pory.
Wiem, że nie zawsze jest to łatwe i wymaga trochę odwagi, ale warto. Bardzo często inni fotografowie mogą dostrzec coś, o czym my sami nawet byśmy nie pomyśleli. Mnie bardzo takie wsparcie przydało się na początku.

Bardzo przydatne narzędzie to Koło kolorów Adobe (Adobe Color Wheel).
Ja staram trzymać się zasady, aby na zdjęciu znajdowały się najwyżej 3 barwy (choć nie zawsze!). Kolor tła - zazwyczaj jest neutralny, kolor głównego tematu i kolor kontrastujący/ dopełniający.
Kolor kontrastujący to taki, który znajduje się po przeciwnej stronie palety barw. Zatem jeśli np. robicie zielony makaron z cukinii możecie posypać go czerwoną papryczką chili lub dodać różowe krewetki.
A na zdjęciu poniżej zieleń brukselki kontrastuje z ciemno różowymi ziarenkami granatu.

Nie zawsze jednak trzeba dobierać kolor kontrastujący. Można wykorzystać kolory z tej samej grupy barw, np. różne odcienie brązu i beżu, czerwieni i pomarańczowego.

koło barw w fotografii kulinarnej
Pamiętajcie, że odcienie kolorów nie muszą być koniecznie identyczne jak na palecie barw. To nie matematyka. Można nauczyć się zasad, ale później trzeba eksperymentować, próbować, bawić się a czasem nawet je naginać lub łamać. Ale żeby złamać zasady z premedytacją, najpierw trzeba je znać i być świadomym tego, że robimy to z pewną intencją.
Fotografie zawsze porównuję do malarstwa. Zobaczcie jak bardzo różnią się obrazy Salvadora Dali i Moneta.
Zasady i wytyczne owszem, są podstawą , ale do tego wszystkiego trzeba dodać swój styl, charakter, temperament, osobowość, indywidualność , estetykę i wrażliwość. Wtedy tak naprawdę to będzie nasze, zawsze będziemy wiedzieli w jakim idziemy kierunku i zawsze będziemy potrafili to obronić.
Uśmiecham się, bo teraz wydaje mi się to tak bardzo oczywiste, ale na początku tak nie było.
Układałam sobie danie, a następnie krążyłam wokół żeby znaleźć najlepsze ujęcie. Kto też tak robi, przyznać się?:)
Korzystanie ze statywu daje swobodę zmiany kompozycji oraz jednoczesnego podglądania jej w kadrze. Daje też możliwość korzystania z wolniejszej prędkości migawki, co jest szczególnie przydatne podczas fotografowania w słabym świetle oraz gdy chcemy uzyskać wysoką ostrość np. rozsypywanej mąki. Pozwoli Wam to również na robienie zdjęć akcji i zdjęć z Wami w kadrze.